Opowieści Podróżne

sanktuarium słoni Chiang Mai

Okolice Chiang Mai: Sanktuarium Słoni

Spis Treści

Chiang Mai jest tajskim centrum turystyki słoniowej. Każdego dnia zastępy uzbrojonych w smartfony, kolorowe koszule i okulary przeciwsłoneczne farangów* słon(i)o płaci za możliwość obcowania z tymi trąbiastymi olbrzymami. Czy to coś złego? Bynajmniej! Oczywiście dopóki są świadomi, że nie każde sanktuarium dla słoni w Chiang Mai (i każdym innym miejscu na świecie) ma na względzie dobro tych zwierząt.

Jak zatem sprawić, żeby farang* był syty i słoń cały? Innymi słowy, gdzie znaleźć etyczne sanktuarium słoni w Chiang Mai, jak wygląda dzień z tymi pięknymi stworzeniami i ile to kosztuje?

Tego dowiesz się z poniższego wpisu. Let’s go!

P.S. Tu przeczytasz o tym co jeszcze możesz zobaczyć w Chiang Mai i okolicach.

* Farang to tajskie określenie obcokrajowca, zazwyczaj białego turysty.

Sanktuarium słoni FAQ

  • Jak wybrać? Wybierz etyczne sanktuarium słoni pod Chiang Mai. Niezależnie, czy pojedziesz do polecanego przeze mnie Elephant Nature Park, czy jakiegoś innego. Nie dokładaj się do niemoralnych biznesów!
  • Co wybrać? Elephant Nature Park ma wiele pakietów. My wybraliśmy Majestic Elephant Project i było super!
  • Co w pakiecie? Pakiet obejmuje przejazdy, spacer ze słoniami, karmienie, kąpiel, gotowanie Pad Thaia, przygotowywanie jedzenia dla słoni, rafting
  • Jaka jest cena sanktuarium słoni? 2500 bahtów od osoby
  • Gdzie zarezerwować? Rezerwacji możesz dokonać online bądź w biurze w Chiang Mai
  • Sanktuarium słoni znajduje się 60 km od Chiang Mai
  • Ile czasu? Zarezerwuj sobie 9 godzin

Sanktuarium słoni w Chiang Mai – kwestie etyczne

Jeśli nie interesują Cię kwestie etyczne to możesz przejść do następnego paragrafu. Uważam jednak, że jako przedstawiciel najinteligentniejszego gatunku na tej planecie powinieneś lub powinnaś wiedzieć, że każda Twoja decyzja ma znaczenie. Dotyczy to również i w znacznym stopniu wyboru odpowiedniego sanktuarium słoni.

sanktuarium dla słoni Chiang mai
Nasze piękne podopieczne podczas obowiązkowej przerwy na buszowanie w buszu

Phajaan, czyli łamanie ducha słonia

Czy obiło Ci się o uszy takie pojęcie jak phajaan? To nazwa praktyki polegającej na „łamaniu ducha słonia”. Małe słoniątka są zabierane od ich matek, wsadzane do drewnianej skrzyni, bite, nie dostają jedzenia i wody. Wszystkie te okrutne rzeczy mają na celu zmuszenie słonia do posłuszeństwa, żeby później grzecznie woził dupska nieświadomym i podjaranym turystom. Więcej o praktyce phajaan możesz przeczytać np. w tym artykule National Geographic.

Skala turystyki słoniowej w Tajlandii

Zgodnie z raportem z 2016 roku wydanym przez Instytut Badawczy do spraw Przyszłości Środowiska przy Uniwersytecie Griffith, aż 40% badanych turystów odwiedzających Tajlandię jeździło lub planowało jazdę na słoniu w tym kraju. Jako, że w roku badania Tajlandię odwiedziło 32 miliony turystów przekłada się to na około 12,8 miliona przejażdżek na słoniach rocznie. 12 800 000!

Na szczęście coraz większa świadomość ludzi i, paradoksalnie, pandemia COVID-19 mocno uderzyły w ten trend. I bardzo, bardzo dobrze!

Z powyższych względów bardzo Cię proszę – w imieniu swoim i tych majestatycznych stworzeń – wybierz mądrze!

Dobre sanktuarium słoni w Chiang Mai – Elephant Nature Park

Po wspólnych odwiedzinach Sticky Waterfall z Damianem i Olą wiedzieliśmy jedno – jeśli mamy odwiedzić sanktuarium słoni w okolicach Chiang Mai to tylko z nimi! Bo takiej dwójki jak nasza czwórka nie ma ani jednej.

Znalezienie wiarygodnego sanktuarium słoni w Chiang Mai zajęło nam dość sporo czasu. Bo kiedy trafiliśmy na jakieś pozornie etyczne, to po zagłębieniu się w komentarze z różnych źródeł zazwyczaj okazywało się, że wcale nie jest tak kolorowo. Ostatecznie udało nam się i zdecydowaliśmy się odwiedzić położone nieopodal Chiang Mai sanktuarium dla słoni pod egidą Elephant Nature Park.

sanktuarium słoni chiang mai cena

To pozarządowa inicjatywa ekologiczna obejmująca rozwój sanktuariów słoni, przywracanie naturalnych siedlisk zagrożonych gatunków, odtwarzanie lasów deszczowych i edukację.

W 2017 roku uruchomili program “Saddle Off”. W skrócie, dzielą się swoim doświadczeniem i know-how z sanktuariami i rezerwatami słoni, które postanowiły zrezygnować z opieki nad naszymi trąbiastymi przyjaciółmi dla trzepania hajsu. Okazało się to zbawienne, szczególnie podczas załamania się branży turystycznej spowodowanej pandemią, ponieważ wiele z dotychczasowych, komercyjnych rezerwatów słoni straciło podstawowe źródło utrzymania.

Jak wygląda dzień w sanktuarium słoni (Chiang Mai)?

Który pakiet wybrać i ile to kosztuje?

Oferta dostępna na stronie Elephant Nature Park jest naprawdę imponująca i mieliśmy spory ból głowy na który rodzaj pakietu się zdecydować. Ostatecznie wybór padł na Majestic Elephant Project realizowany w ramach wspomnianego programu “Saddle Off”. Od razu z czystym sumieniem napiszę, że był to znakomity wybór!

❤️ Pakiet Majestic Elephant Project obejmuje:

  • przejazd z i do Chiang Mai
  • spacer ze słoniami wraz z karmieniem
  • gotowanie i wszamanie Pad Thaia
  • przygotowywanie „kulek mocy” i ponowne karmienie
  • kąpiel ze słoniami w rzece
  • rafting po rzece Mae Taeng

💵 2500 bahtów od osoby (około 300 zł)

🕛 9 godzin (z dojazdem i raftingiem)

Jak zarezerwować pobyt w sanktuarium słoni?

Wszystko teoretycznie da się zrobić online. Teoretycznie, ponieważ w naszym przypadku za każdym razem odrzucało płatność. Z tego względu osobiście pofatygowaliśmy się do biura naszego sanktuarium słoni w Chiang Mai, które znajduje się przy ulicy Ratchamanka 1. Poniżej mapa.

Dzień w sanktuarium słoni (Chiang Mai) 🐘

Wreszcie nadszedł ten upragniony dzień. Tuż przed 8:00 pod nasz hotelik podjechał van i zapakowaliśmy się do środka. Okazało się, że nikt inny z nami nie jechał, co akurat nam odpowiadało. Kierowcy towarzyszył przewodnik, który zabawiał nas opowieściami o słoniach i inicjatywach Elephant Nature Park.

Przejazd do oddalonego o 60 km Kuet Chang zajęła nam około 90 minut. Ostatnie 5 kilometrów pokonaliśmy na pace pickupa, do którego się przesiedliśmy. Było super!

Po dotarciu na miejsce czekał na nas poczęstunek – kawa, herbata i przekąski na wzmocnienie.

Spacer ze słoniami

Następnie każde z nas otrzymało po worku, w którym znajdowały się banany i trzcina cukrowa – oczywiście nie dla nas, dla słoni. Dostaliśmy też instruktaż jak powinniśmy się zachowywać w ich obecności. W końcu to kilkutonowe, potężne stworzenia.

Po wyruszeniu na spacer w towarzystwie naszego przewodnika i dwóch opiekunów słoni w końcu poznaliśmy naszych ogromnych kompanów, a raczej kompanki. Dopiero wtedy tak naprawdę zdaliśmy sobie sprawę, jak dużymi i budzącymi respekt zwierzętami są słonie.

sanktuarium słoni Chiang mai

Cały spacer trwał około 1,5 godziny. i był po prostu niesamowitym przeżyciem Naprawdę ciężko jest opisać uczucia jakie nam towarzyszyły. Czuliśmy ogromną radość i podniecenie, ale jednocześnie duży szacunek wobec rozmiarów tych stworzeń. Powiem szczerze, że nie byłem świadom jak mocno umięśniona i silna jest trąba słonia!

Czas upływał nam na obserwowaniu naszych towarzyszek, dokarmianiu ich smakołykami (trzcina i banany to słoniowe delicje), rozmowach z opiekunami i przewodnikiem. Oczywiście nie zabrakło czasu na zdjęcia.

Gotowanie i przygotowywanie jedzenia dla słoni

Spacer zakończył się w okolicach bambusowej wiaty. Tam przyszła pora na kolejny punkt programu, czyli gotowanie najbardziej farangowego dania – pad thaia. Od razu mówię, że to żadna wielka szkoła gotowania – wszystkie składniki były przygotowane a my jedynie połączyliśmy je i podsmażyliśmy na wokach. Niemniej, pad thai w tak pięknych okolicznościach przyrody smakuje po prostu wybornie.

Potem zajęliśmy się przygotowaniem witaminowych kulek dla naszych drogich słoni. W moździerzach ubiliśmy przyprawy, zioła i banany, które następnie połączyliśmy z ryżem i ugniataliśmy dopóty, dopóki nie przyjęły kształtów z grubsza przypominającym kule wielkości pięści.

przygotowywanie jedzenia dla słoni

Skoro przygotowaliśmy kulki mocy, to następnym krokiem było przekonanie odpoczywających pod wiatą słoni, że warto ich spróbować. Nie było trudno, uwierz! Jadły aż im się ich ogromne uszy trzęsły.

Kąpiel i mycie słoni

Ostatnim etapem obcowania ze słonicami była kąpiel w rzece. Tak, wiem, brzmi to bardzo turystycznie. Ale pozwól proszę, że napiszę coś na naszą obronę.

Sanktuarium słoni Chiang Mai Elephant Nature Park opiekuje się zwierzętami, które od małego mają kontakt z ludźmi. Niestety, zazwyczaj ich historie są bardzo przykre. Nie zmienia to faktu, iż słonie z sanktuarium nie są przystosowane do życia w swoim naturalnym środowisku i są oswojone z obecnością ludzi. Kąpiel sama w sobie nie jest dokładaniem cegiełki do nieszczęścia tych zwierząt, ponieważ gdy nie ma turystów to ich opiekunowie zajmują się higieną swoich podopiecznych.

słoń sanktuarium Chiang mai

Patrząc szerzej, Elephant Nature Park to sanktuarium słoni, a więc zwierząt wymagających analogicznych do swoich rozmiarów nakładów finansowych. Cena, którą płacimy za wejście i spędzenie z nimi dnia, przysparza tak potrzebnego zastrzyku gotówki. Jasne, że najpiękniej by było, gdyby można wypuścić słonie do dżungli żeby żyły zgodnie z naturą. Problem w tym, iż jest to bardzo trudne. O ile w ogóle możliwe.

Sama kąpiel trwa około 15 minut i sprawia sporo frajdy. Nie znam się na emocjach słoni, ale potrafiłem zauważyć, że i im dostarczała widocznej radochy.

Rafting

Po kilku godzinach naprawdę niezwykłego doświadczenia bliskiej obecności słoni musieliśmy się pożegnać. Zrobiliśmy to z pewnym żalem, ale jednocześnie radością z tak wspaniale spędzonego dnia.

Ostatnią atrakcją sanktuarium słoni był rafting, czyli po prostu przepłynięcie pontonem wzdłuż rzeki do miejsca, gdzie znajdował się samochód. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się żadnych fajerwerków. Ot, leniwe płynięcie z nurtem, pseudo-zabawa dla farangów. Cóż za błędna ocena bo rafting był naprawdę super!

Nasza czwórka została przydzielona do dwóch osobnych pontonów w kształcie kajaków. Stety-niestety, nie mogliśmy płynąć samodzielnie gdyż na każdej łódce był Taj-sternik. Dobrze, że chociaż otrzymaliśmy wiosła i mieliśmy jaki taki, heh, wpływ.

słonie w rzece

Moje obawy, że będzie nudno rozwiały się już po kilkuset metrach. Po pierwsze, rzeka była o wiele bardziej wzburzona niż na początku sądziłem. Po drugie, zorientowaliśmy się, że wzdłuż naszej wodnej trasy znajdują się inne sanktuaria słoni pod egidą Elephant Nature Park. Tym sposobem spotkaliśmy dwie grupy, które podobnie jak my wcześniej urządzały sobie kąpiel z tymi ogromnymi ssakami.

Po trzecie, była niedziela i przekonaliśmy się, iż lokalni Tajowie bardzo chętnie i całymi rodzinami spędzają czas nad rzeką. Jednocześnie okazało się, iż my sami stanowimy pewną atrakcję – zwłaszcza dla dzieciaków, które z lubością oblewały nas wodą. Nie byłem im dłużny – oczywiście, w ramach zabawy a nie jakiejś wrodzonej mściwości.

Sam spływ trwał około 40 minut. Po dopłynięciu do celu przebraliśmy się, złapaliśmy jeszcze kilka ciastek na drogę i na dobre pożegnaliśmy sanktuarium słoni. Chiang Mai już nas wzywało, a my wracaliśmy wzruszeni i całkowicie spełnieni.

Mam nadzieję, że mój wpis Ci się spodobał! ☺️

Staram się tworzyć mądry, wartościowy i przydatny content. Wpadnij na mojego Instagrama i poznaj mnie lepiej!

☝️☝️☝️

Inne naskrobane w tym temacie